Wracałam ze szkoły z Judy jak każdego dnia. Autobus nam uciekł, ale było nam to całkiem obojętne, wręcz ucieszyłyśmy się. Był piękny, słoneczny dzień, a my miałyśmy sobie jeszcze tyle do opowiedzenia. W końcu był poniedziałek i nie widziałam się Judith przez 2 dni, bo była w górach. Nawet do głowy by mi nie przyszło, że moje życie miało znów wylecieć w powietrze i powrócić całkiem inne. Droga szybko zleciała i w końcu dotarłyśmy pod dom, ale Judy nie chciała się żegnać. Zupełnie jakby coś przeczuwała. Pogadałyśmy trochę jeszcze o wszystkim i o niczym, jak to zwykle bywa. Umówiłam się z nią na jutro na zakupy. Musiałam kupić sobie jakieś nowe rzeczy. W ostatnim miesiącu miałam zastrzyk kieszonkowego, bo trochę zwiedziliśmy rodzinkę i trzeba było wykorzystać. Moja szafa na pewno się ucieszy z jakiejś odmienności w ciuchach. No i trzeba kupić coś mojej małej ślicznotce na urodziny. Czas mijał i mijał, i w końcu trzeba było zakończyć rozmowę, choć najchętniej rozmawiałabym z Judy cały dzień, bo pogoda sprzyjała, a nam nigdy nie kończyły się tematy. No cóż, jednak niedługo brat i siostra mieli wrócić, a ja pod nieobecność mamy i starszej siostry muszę ich pożywić. Ostatecznie musiałyśmy się pożegnać i Judy dała mi buziaka w policzek i odeszła machając i uśmiechając się do mnie ciepło. Uwielbiałam, kiedy to robiła. Miała taki kochany uśmiech i piękne oczy. Jednak tym razem zaniepokoiło mnie to trochę. Pomyślałam "Dziwne..." wkładając klucz do zamka i próbując go przekręcić. Nie udało mi się to, więc nacisnęłam na klamkę, a drzwi bez oporu otworzyły się.
- Halo? Jest tam kto? - krzyknęłam wchodząc powoli do środka.
- To ja, córeczko jestem w kuchni. Skończyłam wcześniej i postanowiłam zrobić Wam niespodziankę. - odpowiedziała mama promiennie.
- Dobra... - mruknęłam, rozglądając się po domu - To jakaś ukryta kamera? A tak w ogóle gdzie jest reszta?
- Nie, Rose. To nie żadna kamera. A co do reszty to Charlie odbierze Susanne z przedszkola, a Lily pojechała z tatą po zakupy, bo wypadły jej jakieś lekcje i spotkaliśmy ją z tatą przed domem. Może przyjdziesz tutaj do mnie, bo ni chcę mi się dłużej krzyczeć? Jestem w kuchni, jeśli nie pamiętasz.
- Aha.Czekaj, już idę, tylko się rozbiorę. - odpowiedziałam zdejmując buty. Odgarnęłam włosy z twarzy i skierowałam się w stronę kuchni.
Wyjątkowo nie miałam dobrych przeczuć. Rodzice prawie nigdy nie wracali wcześniej z pracy. Mama była muzykiem, uczyła grać najczęściej na gitarze lub pianinie. Pracowała do 15, ale często przenosiła pracę do domu. Ja też lubiłam śpiewać, a moja rodzicielka nauczyła mnie grać na instrumentach od dawna. Czasami brzdąkałam coś nie coś jak nikt nie patrzył, nie słyszał, ale o tym więcej będzie jak już to może kiedyś. Wracając do rodziców, to tata był architektem. Miał do tego zamiłowanie jak nikt innych. Nie widziałam nikogo, kto bardziej lubiłby swoją pracę i to związaną z papierami. Rozumiecie już moje zdziwienie?
- Jestem, jestem. Chciałaś coś specjalnego ode mnie? - powiedziałam leniwie, otwierając lodówkę i wyciągając z niej sok. Zrobiłam łyka, po czym mruknęłam - Hmm? To jak z tym jest? - ponagliłam mamę do odpowiedzi.
- Kochanie, bo to chodzi o to, że jest pewna bardzo ważna sprawa, ale nie wiem czy już Ci mówić czy może zaczekać na tatę. W ogóle trochę poczekać... - widziałam, że się waha, dlatego ponownie musiałam ją przynaglić do odp.
- Na co czekać? No weź, zaczęłaś to mów. Im szybciej tym lepiej, mamuś.
- No dobrze, ale będziesz spokojna. - Widocznie się denerwowała, a im dłużej zwlekała tym bardziej się niepokoiłam. " Co się mogło stać?" Myślałam gorączko, ale nic nie przychodziło mi do głowy, więc rzuciłam tylko:
- Zależy o co chodzi. Powiedz już.
- A więc....
-----------------------------------------------------------------------------
No i pierwszy rozdział skończony. Jestem nawet zadowolona. Mam nadzieję, że się podobał i Wam,nie martwcie się, w następnych rozdziałach się rozkręci.
Przeczytałeś = skomentuj :D
Buziaki, Cukierkowa ^^
Życie to nie bajka, kotku ♥
niedziela, 17 lutego 2013
Prolog
Nieraz ma się wrażenie, że mamy wielkie szczęście i lepiej być nie może, a potem wszystko wali się na łeb na szyję. Z takim problemem spotyka się również Rosalie. Dziewczyna musi poradzić sobie z częstymi przeprowadzkami, choć pewnego dnia wszystko się zmieni. Rose spotyka prawdziwych przyjaciół i chłopaka, który jest bliski jej sercu.
Książka pokazuje jak ważne są: dobre relacje z rodziną, prawdziwa przyjaźń oraz posiadanie talentu, który jest twoją największą, ukochaną pasje. Jak z tym wszystkim upora się nastolatka?
---------------------------------------------------------
Zapraszam do czytania, komentowania i obserwowania jeśli książka Wam się spodoba. :D Dopiero zaczynam, więc nie bądźcie surowi. ;*
Pozdrawiam, Cukierkowa ♥
Książka pokazuje jak ważne są: dobre relacje z rodziną, prawdziwa przyjaźń oraz posiadanie talentu, który jest twoją największą, ukochaną pasje. Jak z tym wszystkim upora się nastolatka?
---------------------------------------------------------
Zapraszam do czytania, komentowania i obserwowania jeśli książka Wam się spodoba. :D Dopiero zaczynam, więc nie bądźcie surowi. ;*
Pozdrawiam, Cukierkowa ♥
Subskrybuj:
Posty (Atom)